Return to the Return (of the Spectrum of Intergalactic Happiness)
Zeds Dead · Electronic
“Zrobiliście sequel sequela, wydaliście go na pełnię księżyca i spróbkowaliście Chopina obok taśmy hipnozy. Najbardziej charakterystyczne w tym jest to, że jakoś to działa.”

Chłopcy, nazwaliście album Return to the Return of the Spectrum of Intergalactic Happiness, który jest sequelem sequela z tytułem tak zagnieżdżonym, że potrzebuje własnego spisu treści. A potem zaskakujecie go o północy w największę pełnię księżyca roku, zsynchronizowaną z waszą trasą Red Rocks, bo nic nie mówi o poważnej muzyce basowej jak strategi astrologia-core. Sally przewraca oczami i irytująco przytakuje. Bo płyta jest naprawdę dobra. Czternaście piosenek napędzanych samplingiem, przestrzenno-czasowym budowaniem świata, vintage'owymi taśmami hipnozy i dźwiękami dokumentalnymi i prawdziwym Chopinem splecionym w niskie tony, z CUT_, Scratch Bastid, Jem Cooke i Kerli towarzyszącymi. Kilka piosenek odpowiada utworom poprzednika, więc recontextualizuje zamiast po prostu powtarzać. Prasa EDM ma rację, że jest tutaj utwór dla każdego kąta sceny. Przewracanie oczami to opakowanie, a nie muzyka. Duet, który przysiąga ze wszystkich stron, że nie goni genrów, podczas gdy wyraźnie robi dubstep, owijając mocny album w tytuł i wydanie w fazie księżyca, które śmiałom Ci wyzwac, aby brać to na serio. Weź próbkę Chopina jako tezę: pretenzyjna na papierze, wspaniała w praktyce.
To pewny siebie, bogatą konstruowany album, który rozszerza świat swojego poprzednika zamiast po prostu na nim kursować. Rzemiosło samplingowe jest prawdziwe, lista gości jest ostra i ląduje jako autentyczne wydarzenie niż cash-in.
The title is a dare
“The album is literally called Return to the Return (of the Spectrum of Intergalactic Happiness), a sequel to their 2025 Return to the Spectrum of Intergalactic Happiness.”
The fix Nothing to fix in the music, but a title this nested buries a strong record under its own punchline. Trust the songs to carry the concept.
Genre-denial while making the genre
“The duo insists bass genres are just things they dabble in, on an album squarely in dubstep-adjacent bass music with a track for every scene.”
The fix Own the lane. The record is best when it commits to the drop rather than hedging about what it is.
Think your track survives me? Drop a link.
A full teardown from €2,99. No mercy.