Sanctuary
Evanescence · Alternative Metal
Reviewed 2026-06-09
The Roast
“Dwadzieścia trzy lata po Fallen Amy Lee pozostaje jedyną osobą na świecie, która potrafi sprawić, by chór, sekcja smyczkowa i nisko nastrojona gitara brzmiały jak osobowość, a nie jak pozycja w budżecie. Sanctuary, pierwsza płyta Evanescence od pięciu lat, dzieli opiekę między Nicka Raskulinecza i Jordana Fisha, i szwy słychać wyraźnie. Połowa albumu to klasyczny katedralny metal, druga połowa nosi ten błyszczący płaszcz synth metalcore'u, który Fish uszył już dla Poppy i Bring Me The Horizon. Działa to częściej, niż powinno, co irytująco trzeba przyznać. Głos Lee wciąż jest nieuczciwą przewagą, szybuje nad breakdownami, jakby wystawiała im oceny, a chłodniejsza elektronika daje jej gotyckiemu teatrowi ostrzejszą ramę niż cokolwiek od połowy lat dwutysięcznych. Sęk w tym, że gatunek, który wymyśliła, przez dwie dekady był plądrowany przez naśladowców, więc gdy Sanctuary opiera się na dawnym przepychu, czasem brzmi jak Evanescence grające cover zespołu będącego tributem dla Evanescence. Kilka refrenów wciąż goni format rockowego radia, które już nie istnieje. A jednak w roku pełnym beżowego playlistowego rocka album tak teatralnie zaangażowany wydaje się niemal radykalny. Nikt inny nie robi tego na taką skalę, głównie dlatego, że nikt inny nie potrafi, a Lee doskonale o tym wie.”

Sally's not done with you yet.
Drop a URL, screenshot, or file and Sally will give you the honest truth.
The Bright Side
Głos Amy Lee, oczywiście, ale przede wszystkim to, co robią z nim produkcje Jordana Fisha. Warstwy syntezatorów i metalcore'owy ciężar dają jej coś nowoczesnego, ponad czym może się wznosić, a najcięższe momenty Sanctuary są naprawdę ciężkie, a nie dekoracyjnie głośne. Orkiestrowe kulminacje brzmią na zasłużone, tematy konfrontacji z ciemnością zamiast ucieczki przed nią trafiają z prawdziwym przekonaniem, a cała płyta brzmi jak zespół, który po dwudziestu trzech latach wciąż czegoś chce. Ten głód jest rzadszy niż talent, a Sanctuary ma jedno i drugie.
Hardest Sneer
“Najlepszy album Evanescence od lat, co jest też uprzejmym sposobem powiedzenia, że poprzeczka przeleżała dekadę na podłodze. Amy Lee wymyśliła to brzmienie w 2003 roku, a najbardziej miażdżące dla jej naśladowców jest to, że w półśnie wciąż robi to lepiej.”

Think your work can survive this?
Drop a URL, screenshot, or file and Sally will give you the honest truth.
Issues (3)
Two Producers, One Identity Crisis
Receipt
Fix
Grandeur Set to Permanent Maximum
Receipt
Fix
Choruses Chasing a Dead Radio Format
Receipt
Fix
