Everyone For Ten Minutes
Bleachers · Indie Pop / Rock
“Nie możesz produkować połowy list popowych, a potem udawać zaskoczenie, że twój własny album brzmi jak składanka tribute dla artystów, których sam wymyśliłeś.”

Jack Antonoff przez ostatnią dekadę po cichu instalował swój układ nerwowy w połowie aktualnych list popowych, a teraz oddaje album Bleachers, który brzmi podejrzanie jak resztkowe stemy z każdej sesji, którą prowadził w 2024 roku. Bramkowane werble grzmią jak zawsze, saksofon wchodzi punktualnie przy drugim refrenie niemal każdego utworu, a syntezatory pęcznieją tym znajomym blaskiem rodem ze Springsteena przez Hampton Studios, który od lat sprzedaje Taylor, Lanie i Sabrinie. Jego głos siedzi w tym napiętym wyższym rejestrze, w którym każda sylaba jest małym aktem oddania, a aranżacje piętrzą harmonie na harmoniach, aż całość przypomina człowieka wiwatującego na własnej paradzie. Są tu pochowane prawdziwe piosenki, autentycznie czułe pomysły melodyczne o oddaniu, wieku średnim i panice bycia widzianym, ale wszystkie są nieustannie przekierowywane przez ten sam maksymalistyczny pop-rockowy obwód, który najpierw zainstalował u wszystkich innych. Tytuł jest najszczerszą rzeczą na płycie, bo to dokładnie to, co robi album: próbuje być każdym przez dziesięć minut i kończy brzmiąc jak najdroższe demo we współczesnym popie.
Kiedy Antonoff przestaje gonić za stadionem i pozwala piosence oddychać przy samym fortepianie i tym kruchym, łamiącym się głosie, pisanie jest naprawdę poruszające i przypomina, dlaczego każda gwiazda popu z pierwszej ligi nadal do niego dzwoni. Instynkty melodyczne wciąż są elitarne, mostki nadal lądują, a garść tych refrenów na pewno będzie towarzyszyć komuś jadącemu z płaczem do domu w sposób, który wydaje się zasłużony, a nie wykalkulowany.
The Antonoff Hall Of Mirrors
The Sax Solo Lives Here Permanently
Upper Register Devotional Mode
Think your track survives me? Drop a link.
A full teardown from €2,99. No mercy.